24. 1. Osoba, której dotychczasowe zachowanie wskazuje na to, że z powodu zaburzeń psychicznych zagraża bezpośrednio swojemu życiu albo życiu lub zdrowiu innych osób, a zachodzą wątpliwości, czy jest ona chora psychicznie, może być przyjęta bez zgody () do szpitala w celu wyjaśnienia tych wątpliwości. 2. Dobrym rozwiązaniem (o ile pozwala na to sytuacja życiowa) jest pobyt na tzw. oddziale dziennym, podczas którego także przechodzi się psychoterapię (grupową i indywidualną), a ponadto trening umiejętności społecznych oraz różnorodne zajęcia warsztatowe (np. arteterapeutyczne, relaksacyjne itd.). Udział w takiej grupie ma swoje 67 poziom zaufania. Witam, poddanie się leczeniu psychiatrycznemu jest dobrowolne, jednak w wyjątkowych zagrażających zdrowiu i życiu sytuacjach gdy osoba " z powodu zaburzeń psychicznych może zagrażać bezpośrednio własnemu życiu albo życiu lub zdrowiu innych osób, jak również gdy osoba nie jest zdolna do zaspokajania swoich Hospitalizacja dziecka a pobyt rodzica w szpitalu. Dzisiejszy wpis jest pewnego rodzaju kontynuacją wątku o pobycie Oliwki w szpitalu w ostatnim czasie. Chciałam rozwinąć go o szczegóły dotyczące hospitalizacji dziecka w kontekście pobytu rodzica. Czas jest o tyle trudny, gdyż znajdujemy się aktualnie w rzeczywistości, którą jest Zgodnie z art. 50 ust. 1 ustawy o ochronie zdrowia psychicznego "Osoby wykonujące czynności wynikające z niniejszej ustawy są obowiązane do zachowania w tajemnicy wszystkiego, o czym powezmą wiadomość w związku z wykonywaniem tych czynności, stosownie do odrębnych przepisów, a nadto z zachowaniem przepisów niniejszego rozdziału". Trafiła tam po próbie samobójczej. Po rzezi pacjentów z 1942 roku w zakładzie zaczęto przyjmować ludzi O paranormalnych zjawiskach w szpitalu psychiatrycznym w Otwocku powstało wiele . Czy przez, pobyt w szpitalu psychiatrycznym, mogą nie przyjąć do pracy/dyskryminować? Komentarze Yomi~ odpowiedział(a) o 14:14: Pracodawca nie ma wglądu w takie informacje - nikt w CV czy na rozmowach rekrutacyjnych nie chwali się pobytem w szpitalu psychiatrycznym... Gajus332 odpowiedział(a) o 13:24: właśnie nie wiem czy mogą w systemach prześwietlić blocked odpowiedział(a) o 13:16: Ale skąd mieliby o tym wiedzieć, czy ktokolwiek pisze o pobycie w szpitalu psychiatrycznym w CV? pissman odpowiedział(a) o 13:10: Tak, ale można to ukryć i nie trzeba tego mówić pracodawcy. Gajus332 odpowiedział(a) o 13:01: jeżeli mój ziomek nie dostanie roboty najwyzej bedzie o odszkodowanie walczyc hojoto odpowiedział(a) o 12:53: Tak, mogą cię nie przyjąć, bo osoba po pobycie w szpitalu psychiatrycznym jest niepewna i może stwarzać zagrożenie. teoretycznie oraz pod względem prawa nie aczkolwiek w praktyce może wyglądać to trochę inaczej Próba samobójcza może stanowić przesłankę do zamknięcia w zakładzie psychiatrycznym na podstawie art. 23 (dotyczy osób chorych psychicznie) i 24 (dotyczy osób, co, do których podejrzewa się chorobę psychiczną) ustawy o ochronie zdrowia psychicznego. Aby zostać przyjętym do szpitala psychiatrycznego po próbie samobójczej bez zgody pacjenta muszą zostać spełnione ściśle określone w ustawie o ochronie zdrowia psychicznego przesłanki tj: pacjent jest osobą chorą psychiczną jego dotychczasowe zachowanie wskazuje na to, że z powodu tej choroby zagraża bezpośrednio własnemu życiu. Warunkiem przyjęcia do szpitala psychiatrycznego osoby chorej psychicznie bez wyrażonej przez nią zgody jest wcześniejsze rozpoznanie u niej choroby psychicznej. Następnie lekarz musi stwierdzić, że u pacjenta występuje stan zagrożenia bezpośrednio własnemu życiu albo życiu lub zdrowiu innych osób odnosić się będzie do dwóch podstawowych sytuacji: myśli, tendencji i czynów samobójczych oraz zachowań agresywnych, w tym autoagresywnych. Nie mniej jednak osoba, której dotychczasowe zachowanie wskazuje na to, że z powodu zaburzeń psychicznych zagraża bezpośrednio swojemu życiu albo życiu lub zdrowiu innych osób, a zachodzą wątpliwości, czy jest ona chora psychicznie, może być przyjęta bez zgody do szpitala w celu wyjaśnienia tych wątpliwości. W tym wypadku pobyt w szpitalu psychiatrycznym nie może trwać dłużej niż 10 dni (art. 24§2 ustawy o ochronie zdrowia psychicznego). Celem przyjęcia do szpitala jest więc obserwacja osoby, której zachowanie wskazuje na możliwość występowania u niej choroby psychicznej zagrażającej bezpośrednio jej życiu albo życiu lub zdrowiu innych osób, i w konsekwencji stwierdzenie, czy jest to osoba chora psychicznie czy nie. W obu przypadkach postanawia o tym lekarz po osobistym zbadaniu pacjenta i zasięgnięciu w miarę możliwości opinii drugiego lekarza psychiatry albo psychologa. Lekarz ten jest obowiązany wyjaśnić choremu przyczyny przyjęcia do szpitala bez zgody i poinformować go o jego prawach. Przyjęcie do szpitala psychiatrycznego wymaga zatwierdzenia przez ordynatora (lekarza kierującego oddziałem) w ciągu 48 godzin od chwili przyjęcia. Kierownik szpitala zawiadamia o powyższym sąd opiekuńczy miejsca siedziby szpitala w ciągu 72 godzin od chwili przyjęcia (art. 23 ustawy o ochronie zdrowia psychicznego). Prawie rok chodziłam z objawami, ale wzbraniałam się przed jakimkolwiek leczeniem. Słyszałam w głowie czyjeś myśli, miałam wrażenie, że ktoś przekazuje mi je na odległość, widziałam obrazy. Po pierwszym ataku w szpitalu spędziłam 3 miesiące. W trakcie pobytu zdiagnozowano u mnie psychozę urojeniowo-depresyjną. Miałam 19 lat - w ramach naszej poświęconej zdrowiu psychicznemu #NOTJUSTAMOOD, Monika opowiada o życiu ze schizofrenią i pięciu pobytach w szpitalach psychiatrycznych. Rozmawiamy, bo wiem, że masz za sobą kilka pobytów w szpitalu psychiatrycznym. Z czym się zmagasz? Monika: Od 10 lat choruję na schizofrenię paranoidalną. To choroba ludzi młodych, pierwszy epizod psychotyczny zazwyczaj pojawia się przed 20. rokiem życia. Ja miałam 19 lat. Na czym polega epizod psychotyczny? Epizod psychotyczny charakteryzuje się tym, że objawy psychozy występują przez dłuższy okres czasu. To mogą być sytuacje wytwórcze, które są nadprodukcją mózgu: głosy, halucynacje, urojenia i zawładnięcia albo przejęcia, gdy ma się poczucie, że ktoś zawładnął naszymi myślami i kieruje nami. W moim przypadku były to najczęściej urojenia - gdy szłam ulicą myślałam, że inni mają złe myśli na mój temat, słyszałam ich krytyczne głosy. Pamiętam prawie każdy z epizodów, choć w ich trakcie nie mam kontroli nad mózgiem, to on jednak gdzieś te urojenia przechowuje. To rozproszone sceny, nie tworzą spójnego filmu, to raczej jak sen na jawie, który nie tworzy spójnej historii. To coś podobnego do fantazji? Tylko, że psychoza pojawia się bez naszej woli, nie mamy nad nią kontroli, nie da się tego odsunąć i wrócić do rzeczywistości. Schizofrenia paranoidalna objawia się tym, że mózg jest całkowicie owładnięty i nie panujemy nad życiem codziennym. Do tego dochodzą objawy typowe dla depresji - wycofanie z życia, spadek energii, anhedonia. Miałaś 19 lat, gdy nastąpił pierwszy epizod, zauważyłaś wcześniej coś niepokojącego? Czy to było całkowite zaskoczenie? Choroba spadła na mnie nagle. Prawie rok chodziłam z objawami, wzbraniałam się przed jakimkolwiek leczeniem. Słyszałam w głowie czyjeś myśli, miałam wrażenie, że ktoś przekazuje mi je na odległość, widziałam obrazy, które początkowo traktowałam jak jasnowidzenie, próbowałam je interpretować w taki magiczny sposób. Po prostu nie chciałam przyznać, że jestem chora. Mama widziała, że żyję w innym, fantastycznym świecie i zaprowadziła mnie do psychologa, a ten od razu do psychiatry. W szpitalu spędziłam 3 miesiące. W trakcie pobytu zdiagnozowano u mnie psychozę urojeniowo-depresyjną. Miałam 19 lat. Co się robi w szpitalu, gdy się ma 19 lat? To samo, co robi się, gdy ma się lat 30. Uczestniczy się w zajęciach, chodzi na terapię indywidualną i grupową, jest wspólne rysowanie, na którego kanwie opowiada się swoje historie i dzięki którym lekarze i psycholodzy próbują wydobyć możliwe źródła lęków czy urojeń. Jest oczywiście grupa lekarzy, którzy obserwują pacjenta i dobierają leki na podstawie rozmów z nim - dzieje się wszystko, co ma prowadzić do wyzdrowienia. W terapii w szpitalu uczymy się od nowa panować nad emocjami, to przypomina naukę chodzenia, żeby być w stanie zrozumieć, co dzieje się w środku i być w stanie adekwatnie zareagować w przyszłości. Jak wygląda przykładowy dzień w szpitalu psychiatrycznym? Część dnia jest zorganizowana - są zajęcia, terapie itd., a część nie i wtedy nie ma lekarzy, są tylko pielęgniarki, dyżurny i pacjenci, ten czas też jest cenny, bo wtedy tworzą się między chorymi interakcje. Niektórzy są w lepszym, inni w gorszym stanie, ci którzy mogą starają się pomóc tym, którzy przeżywają większe kryzysy. Te rozmowy pomagają czasem bardziej niż rozmowy z lekarzami. To ważna część pobytu w szpitalu. Poza tym każdy ma swoje zainteresowania: ktoś próbuje czytać, o ile leki nie odbierają możliwości poznawczych, ktoś słucha muzyki, jest stół do ping-ponga, robi się to, co można robić w budynku zamkniętym. Można wyjść na spacer? Jest kilka trybów wyjść. Zazwyczaj na początku jest się w zamknięciu kilka dni albo nawet tygodni (podczas ostatniego epizodu w zamknięciu spędziłam miesiąc), potem dostaje się przydzielonego pacjenta, z którym się wychodzi, potem można wyjść z osobą towarzyszącą, a w końcu, gdy stan jest dobry, można wychodzić samemu poza godzinami zajęć. Co to znaczy być w zamknięciu? Można mieć kontakt z innymi pacjentami, bo to nie jest izolatka, którą stosuje się w krytycznych przypadkach, ale nie można wyjść poza oddział. Do dyspozycji są pokój, stołówka, świetlica. Izolatka wydaje się przygnębiającym miejscem. Nie, to takie filmowe wyobrażenie. Podczas jednego z późniejszych epizodów sama błagałam o izolatkę. Do szpitala przywieziono mnie w nocy, dostałam silny zastrzyk, byłam pod wpływem stresu oraz halucynowałam... chciałam być w odosobnieniu, żeby nie słyszeć odgłosów innych ludzi. Niestety, akurat w tym szpitalu nie było izolatki. Jak wraca się do normalnego życia po 3 miesiącach w szpitalu psychiatrycznym? Po wyjściu ze szpitala można jeszcze jakiś czas dobrowolnie przychodzić na oddział dzienny. Podczas mojego pierwszego pobytu nie chciałam skorzystać z tej opcji, chciałam jak najszybciej zająć się studiami, wrócić do swojego życia. Wtedy wydawało mi się jeszcze, że to możliwe. Co jest najtrudniejsze w powrocie do życia poza szpitalem? Jak powiedzieć innym co działo się ze mną przez cały ten czas, jak nawiązać utracone już trochę znajomości, jak wytłumaczyć swoje dziwne zachowanie wcześniej - ja nie byłam w stanie się z tym zmierzyć. Diagnoza mnie przytłoczyła, a po wyjściu ze szpitala wciąż miałam w głowie więcej pytań niż odpowiedzi. Nie rozumiałam choroby i lekarze nie potrafili udzielić mi satysfakcjonującej odpowiedzi na pytanie skąd się bierze, dlaczego choruję na schizofrenię i co dalej mogę z nią zrobić. Jedyną pewną rzeczą są leki (które co prawda stabilizują mnie, ale jednocześnie odbierają część osobowości) i społeczny stygmat, a to mało pocieszająca perspektywa. Byłaś przygotowana na następne epizody? Absolutnie nie byłam gotowa na to, że choroba wróci z taką siłą. Miałam bardzo dobre rokowania i być może choroba dałaby mi odetchnąć, gdyby nie tragiczna śmierć mojej mamy. To stało się miesiąc po moim wyjściu ze szpitala, gdy byłam jeszcze w depresji po psychotycznej, czyli na etapie, w którym na nowo, ale bardziej świadomie, przeżywa się epizod. Kiedy mama zginęła, natychmiast wróciłam do szpitala, żeby na nowo ustawić leki i otrzymać wsparcie. Być może jej wypadek był czynnikiem, który wyzwolił kolejne epizody? Jestem zła na los, że tak się stało. Wspomniałaś, że kolejne epizody były jeszcze trudniejsze, dlaczego? To uczucie porównałabym do wybuchu bomby w mózgu. Nagle uświadomiłam sobie, że wszystko, co było na swoim miejscu, już tam nie jest. Uaktywnia się wyobraźnia, ale nie ma się nad nią kontroli. W czasie takiego ataku potrafię myśleć, że jestem jednocześnie szatanem i bogiem, mogę zachować się irracjonalnie i gwałtownie. Ostatni epizod psychotyczny miał miejsce rok temu, mówiłaś, że hospitalizacja po nim była wyjątkowo trudna, że chciałaś, by zamknięto cię w izolatce. Rok temu, gdy nie byłam jeszcze w pełni pogodzona z chorobą i tym, że muszę być pod stałą opieką, przez 3 miesiące nie brałam leków, do tego doszło trochę używek i to wszystko spowodowało, że mój mózg przestał działać sprawnie. Byłam na Rynku w Krakowie, gdy całkowicie straciłam nad sobą kontrolę. Nie pamiętam, co dokładnie zaszło, ale jakiś człowiek sprowokował mnie do agresywnego działania. Mam takie przebłyski, że pytam ludzi o różne rzeczy, oni mnie ignorują, a potem leżę z twarzą w kostce brukowej, pluję śliną i krwią, a na koniec karetka w asyście policji odstawia mnie do szpitala psychiatrycznego. Ponoć rzucałam talerzami, obraziłam funkcjonariusza, ale ja tego totalnie nie pamiętam. W szpitalu dostałam silne leki, które zbijają te objawy wytwórcze. Przez miesiąc nie wypuszczano mnie z budynku i nic nie pamiętam z tego czasu. Odstawiłaś leki, bo czułaś, że ich nie potrzebujesz i poradzisz sobie bez nich? Odstawiałam leki, bo czułam, że za bardzo zmieniają moją osobowość i mają negatywny wpływ na moją tożsamość. Po lekach czułam, że nie jestem sobą, co może brzmieć dziwnie, bo przecież w psychozie też nie jestem sobą. Rozgraniczenie co jest mną, a co nie to głównym problem schizofrenii. Teraz jestem już absolutnie pewna, że bez względu na wszystko muszę brać je regularnie. Dzięki decyzji szpitala mogę przyjmować leki raz w miesiącu w formie iniekcji. Zastrzyk uwalnia się w organizmie przez 30 dni i nie muszę pamiętać, by o konkretnej godzinie przyjmować tabletkę (jeśli zapomnę, chemia w organizmie działa już inaczej). Przerwy z lekami nie są praktykowane, a jeśli już to trzeba to uzgadniać z lekarzem, dziś już to wiem. Udało ci się pogodzić się z chorobą? Chyba nie da się do końca z nią pogodzić, ale 5 lat temu zrobiłam coming out na Facebooku. Uznałam, że opisanie choroby ułatwi mi komunikację z ludźmi. Objawy były wykańczające i nie chciałam się więcej z nich tłumaczyć. Czułam, że potrzebuję wsparcia i nie byłam już w stanie udźwignąć tego ciężaru sama. Mama odeszła, a ojciec nigdy nie pogodził się z tym, że jestem chora i do dziś obwinia mnie za objawy schizofrenii. Gdy na etapie manii pod wpływem głosów wzięłam kredyty, ojciec skwitował to słowami: “Trzeba było tych głosów po prostu nie słuchać”. Nie rozumie i nie chce przyjąć do wiadomości, że nie mam nad tym kontroli. Mój ojciec konfrontuje się ze zbiorowym wyobrażeniom tej choroby, nie ma do mnie zaufania. Poniekąd to rozumiem, bo przecież czasem moim życiem rządzą urojenia, więc gdy jestem zdrowa on nie wie czy fantazjuję czy nie. Nie wie, jak to odróżnić. Od dłuższego czasu nie mamy ze sobą kontaktu, ale dzięki terapii wiem już, że jego stosunek do mojej choroby nie jest moim problemem. Ja muszę sobie radzić z chorobą i utrzymywaniem dobrego stanu. Na szczęście wokół mnie są ludzie, którzy mają więcej empatii. Wspominałaś, że w jednym z epizodów wzięłaś kredyty. Jak to się stało? To było w ataku manii, kupiłam całkowicie zbędne rzeczy, które potem musiałam i tak wyrzucić… Mania pojawiła się po próbie samobójczej, próbowałam się zabić biorąc bardzo dużo tabletek. Przeżyłam, ale te tabletki bardzo mnie zdestabilizowały. Dlaczego chciałaś odebrać sobie życie? Bo byłam zmęczona walką, bo nie wiedziałam czy w moim życiu wydarzy się jeszcze cokolwiek pozytywnego, a właściwie to nie wierzyłam, że ktoś lub coś jeszcze jest w stanie mi pomóc. Wydawało mi się, że nigdy już nie będę w stanie żyć, normalnie pracować, być w związku. W tej chwili zawiesiłam te marzenia o idealnym spełnieniu w tych dziedzinach, żyję z dnia na dzień, staram się coś zdziałać. To blokuje swobodę zawierania nowych znajomości? Tak, jestem sparaliżowana strachem i na razie na pewno nie wejdę w żaden związek, bo kiedy powiedzieć drugiej osobie, że ma się schizofrenię? Na pierwszej czy na drugiej randce? Czy lepiej na początku znajomości nie mówić wcale? To zbyt istotna sprawa, by ją zignorować. Ktoś nie musi chcieć mierzyć się z chorobą, której ciężar ja niosę całe życie. Część ludzi ma dobre intencje i na początku jest przekonana, że udźwignie sytuację, ale życie to weryfikuje i po epizodzie jednak znikają i nie ma z nimi kontaktu. Nigdy nie wiem, jak kto się zachowa, gdy pojawi się choroba. Masz znajomych, którzy także zmagają się z chorobą? Tak, poznałam takie osoby w czasie hospitalizacji. To ogromne wsparcie mieć kogoś, kto mierzy się z podobnymi problemami. Podstawą tej choroby i jej odczuwania jest brak zaufania do ludzi, którzy nie rozumieją chorobowego świata. Schizofrenia jest - bardzo trudną - częścią mojej tożsamości i świadomość, że ktoś przeżywa podobne kryzysy zbliża. Na podstawie twojego doświadczenia powstała sztuka teatralna. Tomasz Węgorzewski, który bardzo wspierał mnie w czasie ostatniego epizodu, wyreżyserował sztukę, luźno inspirowaną moim stanem, pod tytułem “Psychoza”. Jestem pod wrażeniem, że ktoś potrafił podejść do tego z taką wrażliwością, oddać te schizofreniczne stany i stworzyć z tego przekaz zrozumiały dla szerszego grona odbiorców. Dzięki temu spektaklowi zdrowi będą mogli łatwiej sobie wyobrazić przez co przechodzą chorzy. Co chciałabyś powiedzieć osobom, które odpychają myśl, że są chore? Żeby obserwować siebie i zaufać, że cierpienie można przerwać, ale trzeba zaufać psychologom i psychiatrom. Dobrze poprowadzona terapia i leki są pierwszym krokiem do dobrostanu, do względnego spokoju. Chciałabym zaapelować, szczególnie do młodych ludzi, by dbali o siebie, nie przejmowali się komentarzami innych i poszli na konsultację, jeśli coś ich niepokoi. #NOTJUSTAMOOD W Noizz chcemy wyraźnie powiedzieć, że depresja to poważny temat, którego nie można ignorować. Przez następne miesiące będziemy rozmawiać z ekspertami oraz osobami cierpiącymi na depresję. Będziemy publikować wywiady oraz osobiste historie ludzi z Polski, Niemiec, Słowacji, Serbii i Węgier, czyli krajów, w których jesteśmy obecni. Jeśli chcesz się podzielić swoją historią, opisać swoje doświadczenia ze zmaganiami z depresją lub opisać historię znajomego, napisz na notjustamood@ lub opisz swoją historię w social mediach pod hasztagiem #notjustamood. * Jeśli czujesz, że jesteś w ciężkiej sytuacji i potrzebujesz porozmawiać z psychologiem, nie czekaj i porozmawiaj ze specjalistą całodobowego Centrum Wsparcia: 800 70 2222. Numer jest bezpłatny. Możesz również wysłać maila lub porozmawiać na chacie. Jeśli jesteś dzieckiem zadzwoń pod (również bezpłatny i anonimowy) numer przeznaczony dla nieletnich: 116 111. Witam serdecznie. Nie podaje Pan, czy przyjaciółka wyraziła zgodę na przyjęcie do szpitala i jak długo w nim przebywa. Próba samobójcza może być przesłanką do przyjecia wbrew woli do szpitala psychiatrycznego zgodnie z Art. 23 Ustawy o ochronie zdrowia psychicznego (dotyczy on osób chorych psychicznie) lub Art. 24 (dotyczy osób, co do których podejrzewa się chorobę psychiczną - wówczas pobyt w szpitalu nie może trwać dłużej niż 10 dni). Decyzję o przyjęciu do szpitala wbrew woli podejmuje lekarz, który konsultuje się w tej sprawie z innym lekarzem. Decyzję tą musi potwierdzić kierownik szpitala, a następnie zawiadomić w ciągu 72 godz sąd rodzinny, który wysłuchuje pacjenta w ciągu dwóch dni od otrzymania zawiadomienia. Sąd może nakazać natychmiastowe wypisanie pacjenta, jeśli stwierdzi, że przyjęcie do szpitala nie miało podstaw. W innym przypadku, w ciągu 14 dni wyznacza termin rozprawy, zasięgając opinii biegłego. Każdy przypadek przyjęcia wbrew woli podlega więc "kilkupoziomowej" ocenie. Lekarz podejmujący decyzję o przyjęciu wbrew woli jest zobowiązany wyjasnić pacjentowi jego przyczyny oraz poinformować pacjenta o przysługujących mu prawach. O terminie wypisu pacjenta przebywającego wbrew swojej woli decyduje ordynator oddziału. Podlega to wyłącznie jego ocenie do 30 dni od zatwierdzenia przez sąd przyjęcia wbrew woli. Po upływie tych 30 dni, jeśli pacjent lub jego rodzina żąda wypisu, a w ocenie lekarza nadal stwarza on zagrożenie dla siebie lub otoczenia - zostaje zawiadomiony sąd rodzinny, który wszczyna analogiczne postępowanie i wyznacza w ciągu 14 dni termin rozprawy. Jeśli przyjaciółka uważa, że pobyt w szpitalu narusza jej prawa, może zażądać kontaktu z rzecznikiem praw pacjenta, którego zadaniem jest ochrona praw pacjentów. Z pozdrowieniami Sąd opiekuńczy wydał postanowienie, na podstawie którego Pani szwagra skierowano na leczenie przymusowe. Postanowienie jest prawomocne, jeśli w terminie 14 dni od jego doręczenia wraz z uzasadnieniem żadna ze stron nie złoży apelacji i tylko na podstawie prawomocnego postanowienia można umieścić daną osobę w szpitalu. Uważam, że bez uregulowania prawnie opieki nad szwagrem nie ponosicie Państwo żadnej odpowiedzialności za zachowanie się szwagra po jego wyjściu ze szpitala, zwłaszcza że nie byliście wnioskodawcami w postępowaniu o umieszczenie go w szpitalu psychiatrycznym. W grę ewentualnie może wchodzić tu obowiązek moralny. Inaczej jednak będzie w przypadku, gdy sprawujecie nad bratem Pani męża opiekę faktyczną co przejawia się w tym, że szwagier np. mieszka u Państwa z racji swojej nieporadności. Jak już wcześniej wspominałam, Pani mąż może być uznany za opiekuna faktycznego tylko w sytuacji, gdy: będzie on faktycznie, bezpośrednio sprawować opiekę nad bratem, stale mu towarzysząc, rezygnując z zatrudniania lub innej pracy zarobkowej, brat w orzeczeniu o swojej chorobie musi mieć wskazanie, że wymaga stałej lub długotrwałej opieki ze względu na brak możliwości samodzielnej egzystencji. Wówczas tylko mamy do czynienia z opieką faktyczną. Ewentualne ponowne umieszczenie go w szpitalu psychiatrycznym bez jego zgody (czy też w domu opieki społecznej) wymaga ponownego wszczęcia postępowania sądowego w celu wydania postanowienia o jego umieszczeniu we wskazanej wyżej jednostce. Zatem szwagier nie może zostać umieszczony w szpitalu na podstawie tego poprzedniego postanowienia. W celu umieszczenia go w zakładzie psychiatrycznym (bez jego zgody) należy złożyć wniosek do sądu wraz ze świadectwem lekarzy psychiatrii publicznego zakładu psychiatrycznej opieki zdrowotnej. Sąd przed wydaniem rozstrzygnięcia obowiązany jest uzyskać opinię jednego lub kilku lekarzy psychiatrów. Dlatego też biegli psychiatrzy w swej opinii powinni w szczególności wypowiedzieć się czy osoba, której postępowanie dotyczy jest chorą psychicznie, czy stan zdrowia psychicznego uzasadnia potrzebę jej leczenia szpitalnego, względnie zaprzestania go. Natomiast ocena, czy ustalony przez biegłego stan faktyczny uzasadnia przyjęcie lub wypisanie pacjenta ze szpitala psychiatrycznego, wchodzi w zakres stosowania prawa i należy do sądu. Skoro Pani szwagier nie chce podjąć leczenia ambulatoryjnie, myślę, że są przesłanki umieszczenia go w szpitalu, i będzie to zgodne z jego dobrem. Sama choroba psychiczna nie może być wystarczającym powodem przymusowej hospitalizacji w trybie nagłym. Musi jednocześnie występować bezpośrednie zagrożenie dla własnego życia albo życia lub zdrowia innych osób. W grę mogą wchodzić następujące sytuacje: dokonane akty agresji lub autoagresji (np. skok przez okno, poważne samookaleczenie nożem, połknięcie trującej substancji, wyrzucenie ciężkiego przedmiotu na ulicę, uderzenie kogoś ciężkim przedmiotem w głowę, poważne uszkodzenie ciała), próby, lecz powstrzymane aktów agresji wobec siebie lub innych, akty agresji przygotowywane w ten sposób, że same czynności zawierają w sobie rzeczywisty i poważny stopień zagrożenia (zbieranie materiałów łatwopalnych, wybuchowych, zaopatrywanie się w broń lub inne niebezpieczne przedmioty), słowne groźby dokonania zamachu samobójczego lub zamachu na inne osoby, jeżeli sposób i okoliczności uzasadniają obawę ich spełnienia, ostre stany psychotyczne wiążące się z „biernym” ryzykiem bezpośredniego zagrożenia życia pacjenta, rzadziej innych osób (np. szybko rozwijające się zespoły zaburzeń świadomości, głębokie zespoły otępienne z dezorientacją, zespoły katatoniczne z gwałtownym pobudzeniem lub zahamowaniem). Należy wiedzieć, iż jeśli choroba szwagra nie wymaga hospitalizacji w zakładzie psychiatrycznym, wówczas można rozważyć umieszczenie w domu pomocy społecznej co następuje również na podstawie orzeczenia sądu, jeśli osoba chora nie wyraża zgody. Osoba, która wskutek choroby psychicznej lub upośledzenia umysłowego nie jest zdolna do zaspokajania podstawowych potrzeb życiowych i nie ma możliwości korzystania z opieki innych osób oraz potrzebuje stałej opieki i pielęgnacji lecz nie wymaga leczenia szpitalnego, może być za jej zgodą lub zgodą jej przedstawiciela ustawowego przyjęta do domu pomocy społecznej. Orzeczenie sądu o potrzebie przyjęcia osoby chorej psychicznie do szpitala psychiatrycznego (art. 29 ust. 1 ustawy z dnia 19 sierpnia 1994 r. o ochronie zdrowia psychicznego – Dz. U. Nr 111, poz. 535) nie oznacza, że osoba taka może być umieszczona w szpitalu bezterminowo. Okres pobytu tej osoby w szpitalu zależy od ustania przyczyny wydania przez sąd orzeczenia o jej przyjęciu. Zatem skoro szwagier został wypisany ze szpitala, należy przyjąć, że ustała przyczyna, dla której został w tym zakładzie pierwotnie umieszczony. Uzasadnia to potrzebę wydania ponownego orzeczenia przez sąd, w celu ponownego umieszczenia go w zakładzie, po zaczerpnięciu opinii biegłych. Jeśli masz podobny problem prawny, zadaj pytanie naszemu prawnikowi (przygotowujemy też pisma) w formularzu poniżej ▼▼▼ Zapytaj prawnika - porady prawne online .

ile trwa pobyt w szpitalu psychiatrycznym po próbie samobójczej